-O .. Kurde - powiedziałam patrząc na zegarek który pokazywał godzinę 7:39.-Zaspałam - mówiąc to od razu zaczęłam się rozbierać, wparowałam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Podbiegłam do szafy, założyłam mój ulubiony zestaw od Jess : koszulka z napisem "Belive" i dżinsowe czarne rurki. Szybki makijaż i już schodzę na dół . W kuchni rodzice zostawili mi jak zwykle śniadanie - gofry z bita śmietaną. Uśmiechnęłam się na ten widok. Ale od razu uśmiech zszedł mi z twarzy, gdy zobaczyłam karteczkę przyczepioną magnesem do lodówki.
,, Kochanie wrócimy dzisiaj później, w lodówce masz coś na obiad. Klucze od samochodu tam gdzie zwykle''
Kochamy Cię Mama i Tata.
-No, nie! - Zaczęłam szybko zjadać gofra. Było już 5 minut po 8h. Zostawiając połowę śniadania założyłam szybko moje trampki, w tym czasie biorąc też kluczyki do samochodu. Wybiegając z domu mało co się nie potknęłam, bo wystraszył mnie dzwonek telefonu. przyszedł SMS od Jessiki .
,,Kochana już dawno po dzwonku a ty nie w szkole. Pan Spraus strasznie przynudza o teorii kwantowej. Mam nadzieję że nie zachorowałaś bo dzisiaj imprezka u Miley. "
Całkowicie zapomniałam o imprezie. Odpalając samochód przyszedł mi kolejny SMS tym razem numer nieznany.
-Zobaczę go później - powiedziałam do siebie i ruszyłam. Podjeżdżając pod szkołę zobaczyłam nowego kolesia stojącego koło motoru. Był nawet przystojny. Nie zdążyłam mu się przyjrzeć bo Jessica pod biegła do mnie.
-Carly .. ! Coś ty taka zamyślona dzisiaj ?! Nawet nie odpisałaś na mojego SMS'a.
Oj .. no .. przepraszam, zaspałam. - powiedziałam nawet nie wiedząc że Jessica zauważyła że przyglądam się temu nowemu.
-Uuu.. Carly! Nie gap się tak na niego bo jeszcze ci gały wyjdą - Ten tekst od razu przywrócił mnie do rzeczywistości.
-Nie patrzyłam się tak .. co nie?! Dobra nie ważne! Choć idziemy, żeby Pani Johnson nie wysłała nas do dyrektora.
-Spoko . .- odpowiedziała i zaciągnęła mnie pod moją szafkę. - wyciągaj książki i biegiem do klasy!
Wpisałam kod i zaczęłam wyciągać książki.
Po zajęciach znowu go zobaczyłam stojącego koło mojej szafki. Podeszłam, do mojej i wrzuciłam do niej książki.
-Cześć. - powiedział przystojny nieznajomy.
-Oo. hej nie zauważyłam cię tutaj wcześniej.- gdy spojrzałam w jego oczy to mnie zamurowało. Miał cudownie brązowe tęczówki. Jego czarne włosy, lekko opadały mu na czoło. Jego usta .. NIE! Carly co ty?! Jak możesz tak o nim myśleć nawet go nie znasz.
-Tak . .bo dzisiaj się zapisałem - powiedział .. od razu wróciłam do rzeczywistości.
-Aha ..
-Dobra ja już idę na zajęcia - powiedział zamykając swoją szafkę , po czym uśmiechną się do mnie i odszedł. Miał prześliczny uśmiech.
-Carly! - zabrzmiał głos w mojej głowie, przynajmniej tak mi się wydawało. To była Jessica.
-Tak Jes .. ?!
-Idziesz? Już zajęcia się zaczynają!
-Tak, Tak! - odpowiedziałam po czym pobiegłyśmy do klasy.
Wracając samochodem do domu myślałam o czarującym nie znajomym. Miał prześliczny uśmiech i te oczy ohh.. Moje rozmyślenia przerwała Miley Cyrus, która brzmiała z mojego telefonu. Odbierając telefon zobaczyłam że mama dzwoni.
-Hej kochanie ! -powiedziała.
-Cześć mamo !
-Co kochanie?! Wracasz do domu ?
-Tak i średnio mogę rozmawia, bo prowadzę samochód, później oddzwonię. Pa!
Wchodząc do domu zorientowałam się że jestem strasznie głodna. Otworzyłam pospiesznie lodówkę i zobaczyłam że mama zostawiła mi jakąś zupę.Nie lubię zup więc szybko wzięłam telefon i zadzwoniłam po pizze. Wiem że to nie zdrowe się tak odżywiać, ale nie miałam wyboru mój talent do gotowania jest nic nie wart. Przypomniałam sobie o "bibce" u Miley. Pobiegłam do swojego pokoju i zaczęłam szukać dobrego stroju na balangę. Znalazłam biały T-Shirt z napisem " SWAG " i czarne shorty. Położyłam ciuchy na łóżku i zbiegłam na dół, bo usłyszałam dzwonek oznaczający przyjazd mojej upragnionej pizzy.
Wsunęłam Margerite w kilka minut. Była dopiero 16h miałam jeszcze 4 godziny do imprezy. Jedząc ostatni kawałek pizzy przypomniałam sobie o SMS'ie, który przyszedł mi rano. Wyjęłam telefon z tylnej kieszeni moich rurek i zaczęłam czytać.
O.M.G. Pomyślałam w pierwszej chwili, ale przypomniałam sobie że Jessica lubi robić mi takie kawałay. Więc nawet nie przejęłam się nim. Zdrzemnę się. Pomyślałam i tak zrobiłam.
Obudziłam się o 19h. Wstałam i zaczęłam się szykować na imprezę. Zakładając szpilki, zadzwoniły drzwi. Otworzyłam i zobaczyłam Jess.
-Ha Ha Bardzo śmieszny kawał Jess.!
-Jaki kawał?!- Zapytała jakby nie wiedziała o co mi chodzi.
-Nieważne - odpowiedziałam tak od niechcenia i wsiadłam do samochodu.
-No ale jaki ?! Powiedz ! - dalej się upierała.
-No ten SMS co mi go wysłałaś po tym szkolnym! - odpowiedziałam jej.
-Ale ja go nie napisałam, przecież Pan Spraus by mnie zabił, gdyby się dowiedział że na jego lekcji piszę do ciebie SMS'y.
-Nie udawaj Jessica! Dobra nie ważne temat skończony, przestań gadać bo zaraz spowoduje wypadek. - powiedziałam już wkurzona, bo w końcu ileż można udawać ?! To na pewno ona no bo kto inny by miał mój numer ? Jess w końcu się zamknęła to chyba dobry znak? Wysiadając z samochodu Jessica wydawała się obrażona. Choć to ja powinnam się obrazić po tym SMS'ie, chyba że ona mówi prawdę może to nie ona wysłała tego SMS'a ?
-Jess! - krzyknęłam - poczekaj ! - odwróciła się z skwaszona miną. - przepraszam , może to nie ty wysłałaś tego "esa" , ale ty mi takie kawały robiłaś więc od razu wtedy pomyślałam o tobie, przepraszam! -jeszcze raz krzyknęłam.
-Spoko - powiedziała w końcu - ale to mnie boli że mi nie wierzysz, przecież wiesz że ja ciebie nie okłamuje! Ale nie mam zamiaru się dąsać, choć idziemy się zabawić! - krzykneła z szerokim uśmiechem. Choć mnie to dziwiło że ktoś mi tego SMS'a przysłał to poszłam z nią. Nie miałam zamiaru się z nią kłócić , ani zamartwiać się czy ta wiadomość to prawda.
-Idziemy - powiedziałam z najszczerszym uśmiechem na jaki mnie było stać.
-Zobaczę go później - powiedziałam do siebie i ruszyłam. Podjeżdżając pod szkołę zobaczyłam nowego kolesia stojącego koło motoru. Był nawet przystojny. Nie zdążyłam mu się przyjrzeć bo Jessica pod biegła do mnie.
-Carly .. ! Coś ty taka zamyślona dzisiaj ?! Nawet nie odpisałaś na mojego SMS'a.
Oj .. no .. przepraszam, zaspałam. - powiedziałam nawet nie wiedząc że Jessica zauważyła że przyglądam się temu nowemu.
-Uuu.. Carly! Nie gap się tak na niego bo jeszcze ci gały wyjdą - Ten tekst od razu przywrócił mnie do rzeczywistości.
-Nie patrzyłam się tak .. co nie?! Dobra nie ważne! Choć idziemy, żeby Pani Johnson nie wysłała nas do dyrektora.
-Spoko . .- odpowiedziała i zaciągnęła mnie pod moją szafkę. - wyciągaj książki i biegiem do klasy!
Wpisałam kod i zaczęłam wyciągać książki.
Po zajęciach znowu go zobaczyłam stojącego koło mojej szafki. Podeszłam, do mojej i wrzuciłam do niej książki.
-Cześć. - powiedział przystojny nieznajomy.
-Oo. hej nie zauważyłam cię tutaj wcześniej.- gdy spojrzałam w jego oczy to mnie zamurowało. Miał cudownie brązowe tęczówki. Jego czarne włosy, lekko opadały mu na czoło. Jego usta .. NIE! Carly co ty?! Jak możesz tak o nim myśleć nawet go nie znasz.
-Tak . .bo dzisiaj się zapisałem - powiedział .. od razu wróciłam do rzeczywistości.
-Aha ..
-Dobra ja już idę na zajęcia - powiedział zamykając swoją szafkę , po czym uśmiechną się do mnie i odszedł. Miał prześliczny uśmiech.
-Carly! - zabrzmiał głos w mojej głowie, przynajmniej tak mi się wydawało. To była Jessica.
-Tak Jes .. ?!
-Idziesz? Już zajęcia się zaczynają!
-Tak, Tak! - odpowiedziałam po czym pobiegłyśmy do klasy.
Wracając samochodem do domu myślałam o czarującym nie znajomym. Miał prześliczny uśmiech i te oczy ohh.. Moje rozmyślenia przerwała Miley Cyrus, która brzmiała z mojego telefonu. Odbierając telefon zobaczyłam że mama dzwoni.
-Hej kochanie ! -powiedziała.
-Cześć mamo !
-Co kochanie?! Wracasz do domu ?
-Tak i średnio mogę rozmawia, bo prowadzę samochód, później oddzwonię. Pa!
Wchodząc do domu zorientowałam się że jestem strasznie głodna. Otworzyłam pospiesznie lodówkę i zobaczyłam że mama zostawiła mi jakąś zupę.Nie lubię zup więc szybko wzięłam telefon i zadzwoniłam po pizze. Wiem że to nie zdrowe się tak odżywiać, ale nie miałam wyboru mój talent do gotowania jest nic nie wart. Przypomniałam sobie o "bibce" u Miley. Pobiegłam do swojego pokoju i zaczęłam szukać dobrego stroju na balangę. Znalazłam biały T-Shirt z napisem " SWAG " i czarne shorty. Położyłam ciuchy na łóżku i zbiegłam na dół, bo usłyszałam dzwonek oznaczający przyjazd mojej upragnionej pizzy.
Wsunęłam Margerite w kilka minut. Była dopiero 16h miałam jeszcze 4 godziny do imprezy. Jedząc ostatni kawałek pizzy przypomniałam sobie o SMS'ie, który przyszedł mi rano. Wyjęłam telefon z tylnej kieszeni moich rurek i zaczęłam czytać.
"Jeśli chcesz żyć to nie przychodź na dzisiejszą imprezę u M."
Obudziłam się o 19h. Wstałam i zaczęłam się szykować na imprezę. Zakładając szpilki, zadzwoniły drzwi. Otworzyłam i zobaczyłam Jess.
-Ha Ha Bardzo śmieszny kawał Jess.!
-Jaki kawał?!- Zapytała jakby nie wiedziała o co mi chodzi.
-Nieważne - odpowiedziałam tak od niechcenia i wsiadłam do samochodu.
-No ale jaki ?! Powiedz ! - dalej się upierała.
-No ten SMS co mi go wysłałaś po tym szkolnym! - odpowiedziałam jej.
-Ale ja go nie napisałam, przecież Pan Spraus by mnie zabił, gdyby się dowiedział że na jego lekcji piszę do ciebie SMS'y.
-Nie udawaj Jessica! Dobra nie ważne temat skończony, przestań gadać bo zaraz spowoduje wypadek. - powiedziałam już wkurzona, bo w końcu ileż można udawać ?! To na pewno ona no bo kto inny by miał mój numer ? Jess w końcu się zamknęła to chyba dobry znak? Wysiadając z samochodu Jessica wydawała się obrażona. Choć to ja powinnam się obrazić po tym SMS'ie, chyba że ona mówi prawdę może to nie ona wysłała tego SMS'a ?
-Jess! - krzyknęłam - poczekaj ! - odwróciła się z skwaszona miną. - przepraszam , może to nie ty wysłałaś tego "esa" , ale ty mi takie kawały robiłaś więc od razu wtedy pomyślałam o tobie, przepraszam! -jeszcze raz krzyknęłam.
-Spoko - powiedziała w końcu - ale to mnie boli że mi nie wierzysz, przecież wiesz że ja ciebie nie okłamuje! Ale nie mam zamiaru się dąsać, choć idziemy się zabawić! - krzykneła z szerokim uśmiechem. Choć mnie to dziwiło że ktoś mi tego SMS'a przysłał to poszłam z nią. Nie miałam zamiaru się z nią kłócić , ani zamartwiać się czy ta wiadomość to prawda.
-Idziemy - powiedziałam z najszczerszym uśmiechem na jaki mnie było stać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz